Odgadnięcie celu mojej kolejnej podróży byłoby zbyt łatwe, więc nie będę owijał w skarpetki … przepraszam, w bawełnę i od razu się przyznam, na kilka dni jadę do Toskanii, gdzie w Sienie będe znów kimś na kształt jurora, tym razem będzie to doroczny konkurs win toskańskich VIII Selezione dei Vini di Toscana. Obiecany ciąg dalszy relacji z Chile wciąż się więc odsuwa, a co gorsze, dwa dni po powrocie z Toskanii znów wyruszam (jeśli pranie zdąży wyschnąć). O tym jednak później, teraz jeszcze tylko słowo o tych skarpetkach, które podświadomość wstawiła mi w miejsce bawełny kilka zdań temu. Otóż skończyliśmy dwudniową degustację, której celem było wyłonienie laureatów nagród Grand Prix Magazynu Wino. Mogę powiedzieć jedynie, że było ciekawie, a szczegółowe wyniki objęte są ścisłą tajemnicą do 1 grudnia.
Co wspólnego mają z tym skarpety? Zdradzę pewien sekret kuchni Magazynu. Podczas naszych degustacji, oczywiście w ciemno, butelki trafiają na stół w gustownych czarnych skarpetach, by utrudnić degustatorom podglądanie znaków charakterystycznych. Proszę się nie obawiać, skarpet tych nie wykorzystujemy w inny sposób, więc wyniki degustacji nie są w ten sposób zafałszowane. Dlaczego o tym piszę? Pomysł przeniosłem na winne spotkania grupy moich przyjaciół i działa to mniej więcej tak: wysyłam smsa „wina w skarpetach 7 o tej i o tej godzinie tu i tu” i tłumy walą, a zabawa w odgadywanie jest naprawdę przednia. Polecam, to bawi, ale też uczy!
Komentarze
Dodaj komentarz Trackback