winogranie blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2009

Alice Feiring, o której już dawno planowałem tu napisać, zaskoczyła mnie przed chwilą całkowicie. Ta wielka oponentka Parkera, nowojorska propagatorka tradycyjnych win europejskich, w swym blogu umieściła tę oto notkę. Przyjrzyjcie się uważnie!

No dobrze, napiszę dlaczego nie pisałem, choć domyślam się, że to już staje się nudne. 

Było tak. Najpierw skumulowały się dwie rzeczy: pisanie tekstów do kolejnego, lutowego numeru Magazynu WINO i jednocześnie nieustająca praca nad portalem tegoż Magazynu. Prosto od komputera jazda na lotnisko i lot do Florencji, by przez kolejne cztery dni zgłębiać Chianti Classico – relacja w czerwcowym numerze Magazynu. Powrót z przygodami – do końca nie było wiadomo kiedy, ani nawet dokąd dolecimy, na szczęście bardzo kiepska zwykle oferta win w Lufthansie tym razem zaskoczyła nas (byliśmy we trzech) bardzo dobrą butelką cavy, więc lądowaliśmy w Warszawie w dobrym humorze, poprawionym jeszcze przez fakt, że i walizki doleciały!

Kilka kolejnych dni to niemal bez przerwy portal i degustacje win do lutowego Magazynu, na szczęście tym razem ominęła mnie przyjemność spisywania wyników, ale za to dopadła grypa, z której stanowczo zbyt powoli się wygrzebuję.

Było też bardzo miłe spotkanie, z którego relacje pojawią się zapewne w kilku miejscach, choćby tutaj (uzupełnię tę notkę, gdy już się pojawią).

Tyle na dziś, czeka mnie jeszcze torebka Fervexu, kilkadziesiąt minut przy komputerze i oczywiście muzyka, ostatnio nocami słucham Bacha na organach, w szwedzkim nagraniu Hansa Fagiusa (siedemnastopłytowa reedycja Brillant Classic).

Aktualizacja 29.01.2009, 13:23 Pierwsza relacja już jest, a i tutaj można o spotkaniu poczytać, trzeba tylko na liście odnaleźć „Bzik Haiku fristajl! styczeń 2009″.

Aktualizacja 29.01.2009, 22:12 Sofanes też już napisał.

Coś dla tych, którzy nawet nocą nie chcą zapomnieć o winie.

Giant Steps

Brak komentarzy

Giant Steps, gra John Coltrane, animacja Michal Levy.

Tyler Coleman, czyli Dr. Vino, opublikował w swym świetnym blogu (który już tu swego czasu polecałem) dwuczęściową rozmowę z Johnem Gilmanem, byłym handlowcem i sommelierem, a obecnie krytykiem winiarskim i wydawcą własnego biuletynu A Viev from the Cellar, do którego dostęp jest niestety płatny. Niestety, bo John Gilman ma wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia, i choć jego opinie czasem są dość kontrowersyjne, to niewątpliwie zmuszają do pomyślenia, a przecież tylko takie rzeczy tak naprawdę warto czytać.

Tu jest część pierwsza, a tu część druga.

PS (6.01.2009, 17:32) Zwłaszcza druga część wywiadu z Gilmanem wzbudziła duży odzew na forum dyskusyjnym portalu erobertparker.com.

Przeglądając różne internetowe nowości i wybierając z nich tematy do ewentualnego opisania, natknąłem się na link, który jak nić Ariadny doprowadził mnie do tematu dzisiejszej notki.

Al Jarreau jest moim bohaterem od trzydziestu lat, może więcej o nim napiszę przy innej okazji, dziś proponuję dwie perełki w jego wykonaniu, najpierw temat Paula Desmonda „Take five”, a potem słynną kompozycję Chicka Corei „Spain”.


  • RSS