winogranie blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2010

Jak donosi autor jednego z blogów w portalu popularnonaukowego pisma Discover, obecność dźwięków może mieć istotny wpływ na percepcję zapachów. Omawiane tam eksperymenty dotyczą co prawda myszy, ale podobne mechanizmy mogą działać też u ludzi. Rzuca to nowe światło na temt łączenia muzyki i wina. Będę muiał zwiększyć intensywność moich własnych eksperymentów. Oczywiście na sobie, nie na myszach.

Przypomniano mi dziś (a właściwie wczoraj) o mojej młodzieńczej muzycznej fascynacji. Spike Jones i jego City Slickers w mistrzowski sposób wykonywali standardy muzyki klasycznej  i jazzowej w (delikatnie mówiąc) nietypowych aranżacjach.  Klasycznym przykładem jest uwertura do „Wilhelma Tella” Rossiniego:

a dwa mniej znane utwory mają związek z obydwoma wiodącymi tematami bloga:

Lider i aranżer to ten pan za barem.

Przebój blogów winiarskich:

Ferran Adrià jest dziś chyba najbardziej znanym kucharzem świata, jego restauracja El Bulli jest najsłynniejszą restauracją świata, a rozwijana w dużej mierze przez niego „kuchnia molekularna” (on sam nie lubi tej nazwy) chyba najczęściej dyskutowanym (i najbardziej kontrowersyjnym) tematem kulinarnym. Rok temu Adrià był gościem CIA, czyli (proszę sie nie obawiać, chodzi o ważniejszą instytucję z tym akronimem) The Culinary Institute of America. W swoim pokazie wyjaśnił wówczas wiele podstawowych założeń swojej filozofii gotowania, mówił o roli nauki w gotowaniu, starał się rozwiać wiele mitów narosłych wokół jego metod. Możemy to zobaczyć (niestety nie zjeść) w cyklu pięciu wideo.  Gotującym i jedzącym gorąco polecam.

Remanent

2 komentarzy

Pisująca w Bloomberg.com Elin McCoy, autorka bardzo dobrej książki o najsłynniejszym dziś krytyku winiarskim Robercie Parkerze, opublikowała ostatnio artykuł o fałszowaniu win, a przede wszystkim o procesach wytaczanych w związanych z tym sprawach przez Williama Kocha.  Najgłośniejsza z tych spraw dotyczy tzw. „butelek Jeffersona”, o czym traktuje też głośna książka Wallace’a „Billionaire’s Vinegar”.  Książka stoi sobie na półce i czeka na swój dzień (nie jest cienka, więc jej dzień nieprędko nadejdzie), na szczęście artykuł McCoy nie jest długi.

Skoro już o książkach mowa, odnotuję tu cienką tym razem książeczkę Anaïs Nin (do której pisania mam dużą słabość, w dużej mierze przez jej dziennik i Henry’ego Millera) „Szpieg w domu miłości”. Czytałem ją początkowo z pewną obojętnością, ale im dalej, tym było ciekawiej.

I jeszcze ciekawostka. Portugalscy producenci korków mają pomysły na wypadek, gdyby producenci wina masowo zrezygnowali ze stosowania ich produktów: będą z korka produkować samoloty! Szczegóły tutaj.

O winie można mówić na wiele sposobów.  Można to robić wprost, rozbierając wino na składniki i wypisując listę odczuwanych aromatów i smaków.  Można posłużyć się metaforą, odwołać się do skojarzeń literackich. Niektórzy próbują mówić o winie używając języka najprostszego, wręcz żołnierskiego (proszę wybaczyć, odnośnika nie podam).

Można też tak: Château Pétrogasm. Bez słów, używając obrazów. Czasem metafora jest łatwa do odczytania, czasem trzeba się pomęczyć (w każdym razie ja często muszę). Nieznajomość opisywanych win stwarza dodatkowe utrudnienie, bo jeśli w tym przypadku chyba wszystko jest jasne, to do dziś nie wiem, czy ta recenzja jest pozytywna.


  • RSS