winogranie blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: nauka

Otwierając butelkę do dzisiejszego prostego obiadu nie sądziłem, że da mi temat do kolejnej blogowej notki, miało to być proste, lekkie wino do kurczaka i młodych warzyw.
Le Caleselle
Valpolicella „Le Caleselle” jest robiona przez dużego producenta Santi, należącego do włoskiego giganta Gruppo Italiano Vini. Mimo skali produkcji (w sumie 2 miliony butelek rocznie) Santi jest znane z dobrej jakości swych soave, ripasso i amarone. Prosta valpolicella z roku 2006 byłaby winem właściwie banalnym, gdyby nie pewna, obiektywnie rzecz biorąc, wada. Tak, wada, znajduje się bowiem w każdym spisie typowych błędów winiarskich. Błędy jednak błędom nierówne i to co w dużej ilości wino by zabiło, w śladowej odbieramy często zupełnie inaczej, nie jako wadę, a jako element budujący złożoność.

Cóż takiego znalazłem w mojej valpolicelli (rocznik 2003 kosztuje nieco ponad 30 zł u Mielżyńskiego)? Groźnie brzmiące słowo merkaptany, dziś poprawnie nazywane tiolami. Są one odpowiedzialne za niektóre nieprzyjemne aromaty, nazywane zwykle redukcyjnymi (a więc związane z niedoborem tlenu). Nie chcielibyśmy raczej, by nasze wino pachniało cebulą, czosnkiem czy długo gotowaną kapustą, a te aromaty wiążemy zwykle z tiolami. Na szczęście w mojej valpolicelli niczego takiego nie było, pojawił się w niej tylko delikatny siarkowy akcent zapalonej zapałki, na tyle delikatny, że rozpoznanie go zajęło mi dobrą chwilę (często mylimy go z zapachem dwutlenku siarki, który jednak, w przeciwieństwie do merkaptanów, szybko zanika w wietrzonym kieliszku). Odpowiedzialny za ten zapach jest etanotiol, czyli merkaptan etylowy. Gdyby było go za dużo, wino byłoby niepijalne, choć mogłaby je uratować sztuczka z miedzią, czasem wystarczy wrzucić do kielkiszka miedzianą monetę, by po chwili siarkowe nuty zupełnie zniknęły, dobra bywa też srebrna łyżeczka (która w tym przypadku naprawdę działa, w przeciwieństwie do mitycznego zatrzymywania gazu w otwartej butelce szampana).

Śladowa ilość etanotiolu może jednak winu pomóc, dodając do prostego owocu nuty ziemiste, czasem kojarzone z „mineralnością” wina (o której jednak nie będę teraz pisał). Taki ziemisty akcent bardzo pomaga Le Caleselle, czyni ją winem bardziej intrygującym, ciekawszym. Efekt jest podobny do lekkiej chrypki Jarka Nohavicy, o którym pisałem wczoraj, bez niej jego głos byłby pewnie zupełnie banalny, z nią wręcz przeciwnie.

Timeout

Brak komentarzy

Z powodu natłoku obowiązków ogłaszam przerwę w pojawianiu się nowych notek, która potrwa co najmniej do sobotniego wieczoru, a jak znam życie to i dłużej, być może nawet do poniedziałku. Żeby jednak, Drodzy Czytelnicy, poczucie pustki nie dręczyło Was przez weekend, mam coś specjalnego: nowy, a już rewelacyjny blog Rational Denial hollywoodzkiego scenarzysty, który w wolnych chwilach lubi poeksperymentować sobie z winem. Podtytuł bloga mówi wszystko: A Laboratory Devoted to Wine Experimentation, Palate Education & Other Junk Science.


  • RSS